Murowana Goślina (okolice Poznania) – Powerade MTB Marathon 2010
data: 18.04.2010
„Wielkopolska pobudka rowerowa. Wielkopolska edycja Powerade MTB Maraton przeprowadzona będzie po raz szósty. Z racji łatwej i szybkiej trasy rozgrywana jest na początku sezonu, na duktach Puszczy Zielonka. Jest to idealne miejsce na rozpoczęcie przygody z kolarstwem, na poczucie specyficznej atmosfery zarezerwowanej głównie dla ?zakręconych? pasjonatów dwóch kółek.”
dwóch kółek??? ja zapraszam wszystkich jednokołowych do udziału w imprezie
„Niewymagająca trasa i jej lokalizacja jest jak najbardziej właściwa, a to głównie za sprawą zimowej przerwy, osłabiającej kolarskie morale nie jednego doświadczonego bikera. Działając zgodnie z kolarską zasadą ?lepiej małą łyżeczką, niż dużą chochlą? będziemy powoli budzić z zimowego snu wszystkich tych, którzy nieco zapomnieli o kręceniu. Ze względu na niepewne warunki atmosferyczne panujące na południu naszego kraju, stosujemy sprawdzoną od lat formułę odpowiedniego rozpoczęcia sezonu, gdzie elementem dominującym będzie przejechany dystans, a nie pokonane przewyższenia.”
Start: 10.00 / 11.00 / 11.00
Dystans: 106 km / 68 km / 37 km
Przewyższenia 796 m / 717 m / 376 m
Bufety: 4 / 2 / 1
Najwyższy punkt: 143 m npm (Dziewicza Góra)
Trudność (1 – 6): 1 myślę, że to w sam raz dla monocykli
Więcej informacji zamieszczę gdy skontaktuję się z organizatorami w sprawie naszego ewentualnego startu. Od razu mówię, że żeby wystartować jako zawodnik trzeba zapłacić chyba jakieś 50zł, ale myślę że możemy tę trasę zrobić w swoim tempie poza konkurencją (chodzi mi o trasę 37km). Ja startuję na Kh24 i to raczej najmniejszy rozmiar jaki wchodzi w grę. Na razie rzucam temat i zobaczymy jaki będzie odzew.
temat na kuglarstwie – jak ktoś chętny to niech pisze
teksty ze strony organizatora http://mtbmaraton.pl/
Pierwszy monocykl górski o jakim słyszałem należał do Tomka Bonczarowskiego (tomek_muni) z Krakowa. W 2004 roku sport ten nie był jeszcze tak popularny w świecie a w Polsce już zupełnie. Tomek musiał być wielkim i zdeterminowanym zapaleńcem ściągając sprzęt z najwyższej półki w momencie gdy nie potrafił jeździć. Co więcej w tym czasie nie znał nikogo, kto by mógł go tej umiejętności nauczyć, a wymażył sobie nie jakąś tam jazdę po sali gimnastycznej, tylko wyprawę górską na jednym kole. Pomysł ten także i dziś wydaje mi się szalony ale podziwiam Tomka, bo dopiął swego.
Najnowsze komentarze